USA: Floryda – słów kilka o tym, gdzie warto zjeść i jak to wygląda w Miami Beach (i nie tylko)

IMG_5220-2

Jedzenie w USA to temat rzeka, dlatego zdecydowałam się poświęcić mu oddzielny wpis. My staraliśmy się jadać w różnych miejscach i mam dla Was kilka rekomendacji, gdybyście planowali wypad do Maimi Beach. Jest tam sporo całkiem przyzwoitych i interesujących miejsc, w których można zjeść.

 

Będąc tam na miejscu potwierdziło się kilka stereotypów, jakie słyszeliśmy na temat jedzenia w Stanach. Przede wszystkim prawdą jest, że sieciówki i fast foody są na każdym kroku. Znajdują się co chwilę przy głównych drogach, na zjazdach z autostrady są tablice informujące o parkingach i przy okazji zawierające logo wszystkich fast food restauracji, jakie tam znajdziecie.

 

My postanowiliśmy wypróbować kilka ze znanych sieci, z czystej ciekawości. Wniosek – dla nas serio wszystko smakowało tak samo. Wypróbowaliśmy Wendy’s, Taco Bell, McDonalds i Subway dla porównania. Jedzenie było bardzo kaloryczne. W Wendy’s ich bacon chili fries to nic innego jak frytki obsypane sztucznym smakiem bekonu, pływające w sosie serowym i posypane jalapeno. Nie zostałam fanką. Taco Bell było ciekawe ze względu na formę podania w soft i hard shell tacos, ale serio smaki jakoś nie wybijały się na tle innych. Za to ich napoje – w życiu nie piłam czegoś tak obrzydliwego – smakowało chemią, trochę jak połączenie słodzonych napojów ze środkami do czyszczenia mieszkania. Najbardziej smakowały nam chyba niedostępne w Polsce Slidersy – mini kanapeczki z różnymi składnikami – idealne jako szybka przekąska podczas zwiedzania.

f111

 

Jednakże nie zostaliśmy fanami amerykańskich sieciówek i szukaliśmy innych alternatyw i trochę zdrowszego/smaczniejszego jedzenia. Mam dla Was kilka rekomendacji w Miami Beach, z których byliśmy bardzo zadowoleni. Pierwszym z nich jest Pizza Rustica – to typowa kwadratowa pizza na grubym cieście. Charakteryzuje się tym, że można ją  kupić na kawałki i dodatkowo w restauracji potną Wam je na mini kwadraciki, w sam  raz na dwa gryzy. My wzięliśmy dwa rodzaje na wynos i poszliśmy w kierunku plaży.

IMG_5564

f11

IMG_5567

f10

 

Nie obeszło się też bez klasycznych hot-dogów. W One Night Stand mają wybór naprawdę dobrych jakościowo hot-dogów ze świetnymi dodatkami. Ja skusiłam się na colesław z ananasem i grillowaną papryką, M. wybrał natomiast guacamole, bekon i salsę. Oba pycha!

IMG_5211-2

IMG_5214-2

IMG_5219-3

IMG_5220-2

 

Zaraz obok One Night Stand jest hotel I restauracja Fairwind, w które pierwszego dnia po przylocie siedliśmy na kolację. Zamówiliśmy burgery, które okazały się wielkie i bardzo smaczne, w zestawie były z frytki i onion rings. Ja postanowiłam też wypróbować ich flagową margaritę ze świeżym jalapeno – boska, uwielbiam pikantne smaki, jak i margaritę, a ten drink był strzałem w 10! Słodki, orzeźwiający i z delikatną ostrością.

f9

 

Kolejnym miejscem, w którym byłam CODZINNIE, była wspaniałą kawiarnia zaraz naprzeciwko naszego apartamentu – Rosetta Bakery. Pierwszy raz poszłam tam w zasadzie tylko po kawę na wynos. Poszłam, zobaczyłam ladę na wejściu i przepadłam z kretesem. Te boskie kanapki, focaccie, croisanty z nadzieniem (pistacjowe rozwaliło system!), tartaletki i wiele, wiele innych rzeczy. Uważam, że właśnie ze względu na tą kawiarnię nasz apartament miał po prostu idealną lokalizację :P

IMG_5247

IMG_5242-2

IMG_5240-2

f5

IMG_5245-2

 

Dobre steki i burgery zjecie w Maxine’s Bistro Bar przy Collins Avenue. Poza bardzo obszernym menu mają też ciekawą selekcję win oraz muzykę na żywo. W ofercie znajdziecie również makarony, owoce morza, pizze, sałatki i wiele ciekawych pozycji śniadaniowych.

f1

 

I w końcu miejsce, które musicie koniecznie odwiedzić będąc w Miami Beach – Puerto Sagua. To kubańska restauracja, która wygląda jak diner, i takim w zasadzie też jest. Nas skusiło to, że bez względu na porę dnia, zawsze było tam tłoczno i pełno tzw. „lokalsów” a to zawsze dobry znak. I nie zawiedliśmy się. Zjadłam tam przepyszną kanapkę kubańską, z cienkim soczystym plastrem wieprzowiny, szynką, serem szwajcarskim, piklami i musztardą. M. zamówił klasyczny palomilla steak – jest to bardzo cienki, wręcz rozpływający się w ustach stek smażony w maśle, soku z limonki i serwowany z cebulą, ryżem i czarną fasolą. Dostaliśmy też górę frytek. Chociaż pękaliśmy w szwach, znalazło się też miejsce na deser – pudding karmelowy.

f8

f7

f6

Przy okazji wizyty w USA koniecznie tez wypróbujcie opcję All You can Eat – my znaleźliśmy taką restaurację zaraz obok naszego motelu w Kissimme – Hokkaido Chinese & Japanese Buffet. Płaci się 13,99$/os i faktycznie je się tyle ile chce. Do wyboru jest naprawdę bardzo szeroka oferta – sushi, pierożki na parze, różne rodzaje mięsa, gotowane raki, ostrygi, krewetki, małże, ciasta, warzywa, frytki, ryż, lody i wiele innych rzeczy. Zauważyliśmy, że przychodziły tam całe rodziny i o ile my byliśmy tam ok godzinę, to oni sądząc po ilości jedzenia na stołach biesiadowali tam znacznie dłużej. Ciekawe doświadczenie i z pewnością warte tych prawie 14$ 😊

IMG_5710-2

IMG_5713

IMG_5707

IMG_5723

IMG_5718

IMG_5720

f3

IMG_5736

IMG_5738

f4

IMG_5725

IMG_5730

IMG_5728

IMG_5740

IMG_5742

IMG_5735

IMG_5731

 

Na koniec jeszcze słów kilka o zakupach i sklepach wielkopowierzchniowych w USA. Byliśmy w Targecie, Walgreens, Wallmart. One serio są olbrzymie i wszystko jest w nich duże. Kilka naszych obserwacji było takich, że wózki sklepowe są zdecydowanie większe niż w Europie. Dlaczego, ano dlatego, że tak się kupuje hurtowo. Spodobałam mi się woda smakowa gazowana w jednej z knajp, którą kupiłam w puszce. I faktycznie była tez dostępna w sklepach, ale pakowana po 8 sztuk. Praktycznie wszystko jest w wielkich pakach, kilkupakach. Chipsy kupić można w małych paczkach tylko w . grocery stores, czyli lokalnych sklepikach. Soku są w baniakach, piwo pakowane min. W 4-paki. Dla nas, fanów kraftu, to było wyzwanie kupić w miarę dobre piwo, nie zaopatrując się przy okazji w 4-ro czy 6-cio pak tego samego rodzaju. I wierzcie mi ani w Liquor store (sklepie z alkoholami), ani w takich małych sklepikach praktycznie nie da się kupić pojedynczej butelki. Zbawieniem okazała się stacja benzynowa :P Nie robiłam zdjęć w marketach, ale możecie mi wierzyć, że tam się nie rozdrabniają i zakupy dla dwóch osób to było serio wyzwanie, jeśli szukacie czegoś lekkiego na przekąskę lub śniadanie 😊

 

Dodaj komentarz