Madera: Spacer w chmurach, czyli Pico do Arieiro i Pico do Ruvio

Dzisiaj zabieram Was na spacer w chmurach, a dokładniej ponad chmurami pomiędzy najwyższymi szczytami, czyli Pico do Arierio i Pico do Ruvio. Gwarantuję Wam, że zdjęcia nie oddają w pełni tego, jak pięknie tam jest, ale mam nadzieję, że chociaż w części będę w stanie Wam pokazać piękno tego miejsca.

Zaczęliśmy od najbardziej spektakularnego wschodu słońca, jaki kiedykolwiek widziałam. Na sam szczyt Pico do Arieiro można dojechać samochodem. Wschód pod koniec czerwca jest ok 7 rano, więc nie musieliśmy bardzo wcześnie się zrywać, żeby tam dotrzeć na czas. Z Funchal dotrzeć tam można w ok 25 minut. Znajduje się tam też restauracja i tarasy widokowe.

Słońce wyłaniające się ponad chmurami, które szczelnie, niczym puszysty ocean otaczały góry to był niesamowity widok. Nigdy jeszcze nie widziałam też tak pomarańczowego wschodu słońca jak tam. Boskie promienie, czyli zjawisko śreżogi towarzyszyło nam dość długo, a ja co chwilę przystawałam i chłonęłam ten widok, nie mogąc się napatrzeć.

Dla kontrastu i przeciwwagi za plecami mieliśmy błękit nieba z pięknym różowożółtym gradientem i prawie pełen okrąg księżyca ponad szczytami. Ciepłe promienie słońca oplatające góry cudownie podkreślają żółty kolor krzewów porastających je w wielu miejscach.

Szlak z Pico do Arieiro do Pico do Ruvio jest dość przyjemny i nie jest specjalnie trudny, ale osoby z chorobą wysokościową mogą mieć z nim problem. W wielu miejscach idzie się szczytem grani, bądź ścieżkami wykutymi w półkach skalnych, często bardzo wąskimi, jedynie z barierką z metalowych prętów i linki oddzielającej nas od przepaści.

Na trasie spotkacie też co najmniej 5 tuneli wydrążonych w górach, jednej krótsze, drugie dłuższe, ale zdecydowanie warto zaopatrzyć się w czołówki, które w ciemnych tunelach pozwolą Wam uniknąć kałuż bądź skręcenia kostki na nierównym, kamienistym podłożu. Po wschodzie słońca spaceruje się głownie po zacienionej, zachodniej stronie gór, ale im bliżej pico do Ruvio, tym bardziej trasa zmierza w kierunku wschodnich zboczy.

W miarę zbliżania się do Pico do Ruvio zmienia się tez krajobraz. O ile na całej trasie praktycznie co chwile towarzyszą nam kwiaty rosnące wzdłuż szlaku, o tyle w pobliżu Ruvio wchodzimy w tę część gór, w której zbocza pokryte są martwymi drzewami, których pnie mają szaro-biały kolor. Wygląda to trochę, jakby były zrobione z kości. Kontrastując z żółtymi krzewami daje to niesamowity efekt. Spotkać tam też można zięby, które od czasu do czasu spacerują szlakiem.

Zaraz przy Pico do Ruvio znajduje się schronisko, w którym po trudach wspinaczki można wypić kawę, zjeść ciasto, czy uzupełnić zapasy wody – a będziecie jej potrzebować dużo, ponieważ wspinaczka w górę i słońce w zenicie, które będzie Wam prawdopodobnie towarzyszyć w drodze powrotnej sprawią, że bez wody ani rusz. Pamiętajcie też o filtrach przeciwsłonecznych i nakryciu głowy – o ile na trasie w jedną stronę idzie się głownie zacienioną częścią, o tyle wracają słońce jest tak wysoko, że nie bardzo jest gdzie się przed tym słońcem schować i każdy skrawek w cieniu jest na wagę złota.

Szczyt Pico do Ruvio to najwyższy punkt Madery, liczy sobie 1861 m. Trasa w jedną stronę to ok 6-7km, zależnie od tego, którym szlakiem pójdziecie. Nam całość zajęła ok 8 godzin z dłuższą przerwą na Pico do Ruvio i przystankami po drodze na szlaku. Na samym szczycie są też punkty widokowe i platforma z kamiennym krzyżem. Na jego czubku przez lata ludzie dokładali swoje, tworząc specyficzną instalację.

Piękno tych gór jest niezaprzeczalne i będąc na Maderze nie możecie ominąć tego punktu. Koniecznie przejdźcie chociaż kawałek trasy, jeśli nie całą, bo wierzcie mi, że nie będziecie żałować!!!

0 comments on “Madera: Spacer w chmurach, czyli Pico do Arieiro i Pico do RuvioAdd yours →

Leave a Reply