Madera: Funchal – Monte Palace, sanki i Park Ekologiczny

Pora na drugą część relacji z Funchal. Gdzie skończyliśmy? Ah tak, w okolicy Rua de Santa Maria. Zaczynamy więc znowu w tej okolicy. Dlaczego tutaj? Ponieważ tuż obok znajduje się Telefericos dos Funchal – czyli kolejka linowa, która zabierze Was na wzgórze Monte.

Bilety można kupić na miejscu od ręki. Jest kilka opcji – bilet w jedną stronę, bilet w dwie strony oraz bilet w dwie strony łączony z biletem do ogrodu botanicznego. My wybieramy tylko jednorazowy przejazd na górę, bo na powrót w dół mamy inny pomysł.

Kolejka przepływa w powietrzu nad całym miastem, a z góry macie przepiękną panoramę Funchal. Po drodze można też zobaczyć mniej turystyczne zakątki i trochę podglądać lokalną społeczność w ich codzienności. Przy okazji widać tez trochę kontrastów, jak np. wille z basenem, czy niszczejące budynki z zapadającymi się dachami.

Naszym celem na wzgórzu jest Monte Palace Madeira, czyli tropikalny ogród. Zanim jednak zaczniemy eksplorować jego zakątki najpierw zaczynamy od zwiedzenia muzeum – dwa pawilony, z których jeden poświęcony jest sztuce współczesnej z Zimbabwe, drugi natomiast to imponująca kolekcja minerałów.

Po obejrzeniu wystaw zaczynamy zwiedzać sam ogród – dlaczego na ten ogród zostawiliśmy sobie osobny dzień? Ponieważ on jest wielki, a zajrzenie w każdy zakamarek trochę zajmuje. Ogród w większej części utrzymany jest trochę w stylu japońskim/azjatyckim. Pełen jest też mostków, sadzawek i fontann.

Znajdziecie tu też pawilon z wojownikami, masę latarni granitowych Ishi-Toro, pagody i posągi. co i rusz waszym oczom ukaże się coś nowego.

W miarę zbliżania się do głównego pawilonu zmienia się trochę klimat ogrodu. Jego centralna część przywodzi mi trochę na myśl Sintrę i ogród ją otaczający – są fikuśne fontanny, w formie kaskad i rynienek, jest domek na wyspie i dekoracje z różnych zakątków świata. Widać w tym wszystkim fantazję. Dookoła można też podziwiać charakterystyczne portugalskie kafelki azulejos.

Schodząc niżej ponownie przenosimy się do ogrodu japońskiego i powiem Wam, że czułam się tam jak w bajce! Są ponownie pagody, czerwone i kamienne mostki, liczne sadzawki z karpiami Koi. Są też żółwie pływające sobie na platformie. Jednym słowem, jest tu magicznie!

Po dojściu na sam dół ogrodu powoli zaczynamy wspinać się od zachodniej strony w górę, podziwiając tą część tropikalnej kolekcji. Wracamy na górę, ponieważ tam czeka na nas kolejna atrakcja, czyli nasz transport na dół. Idziemy na sanki! Tak dobrze usłyszeliście – na sanki. Klasyczne, plecione z wikliny na drewnianych płozach. Tak dawno temu w szybki sposób mieszkańcy Monte dostawali się na dół do Funchal – zjeżdżając tymi sankami po ulicach. Dziś jest to głównie atrakcja turystyczna, ale warto raz z niej skorzystać.

Przejazd dla dwóch osób kosztuje 30eur, i nie jest to coś , co ja osobiście bym powtórzyła, ale zdecydowanie warto chociaż raz się skusić i tego doświadczyć. Powiem Wam, że jazda tymi wąskimi uliczkami siedząc w sankach, operowanych przez dwóch Panów pchających je i manewrujących nimi na ostrych zakrętach, to jest zdecydowanie coś, co zostaje w pamięci! Warto jednak pamiętać, że trasa w dół ma dwa kilometry i resztę trzeba albo pokonać pieszo, co polecam, bo można przy tym zobaczyć kawałek miasta, albo złapać taxi, które zawiezie nas do centrum.

Tego dnia warto jeszcze zrobić sobie jedną dodatkową wycieczkę – polecam wybrać się do pobliskiego Parque Ecologico do Funchal. Możecie ustawić sobie nawigację na O Barracao, przy tym malutkim barze znajdziecie bezpłatny parking. Warto przespacerować się po terenie tego parku, jest to fajny teren trekkingowy. My akurat trafiliśmy na mgłę, więc dodatkowo dawała ona niesamowity klimat. Polecam jednak mieć w zanadrzu bluzę lub kurtkę, bo jeśli zajdzie słońce potrafi tam być chłodno.

W O Baracao koniecznie zatrzymajcie się na przekąskę – ich domowe frytki i popularna na całej wyspie kanapka ze stekiem i jajkiem są warte poświęcenia im kilku minut – będą też w sam raz na przekąskę po trekkingu.

Jak pewnie zdążyliście zauważyć na zdjęciach, pogoda na Maderze zmienia się szybko – nie jest tu jakoś zimno, bo nawet jak są chmury, to jest przyjemnie, czasem wręcz gorąco, ale mikroklimat wyspy sprawia, że rano na południu np. może być pełno chmur, a po kilku godzinach się rozejdą i wyjdzie piękne niebieskie niebo. Jeszcze o tym napiszę Wam więcej. Ale kolejna ciekawostka, o której część osób może sobie nie zdawać sprawy – drogi tutaj są czasem mega strome! Ja wiele razy miałam wrażenie, że za chwilę auto przefiknie nam się do tyłu przy wjazdach, po czym skręcaliśmy i zaskakiwała nas jeszcze większa stromizna. Także taki pro tip – wypożyczając auto, zwracajcie uwagę na to, aby wybierać takie, które poradzą sobie na mocnych wzniesieniach!

0 comments on “Madera: Funchal – Monte Palace, sanki i Park EkologicznyAdd yours →

Leave a Reply