DIY: Lizbona na 3 dni

li

Po zwiedzeniu regionu Algarve przyszła pora na stolicę Portugalii, czyli Lizbonę. Miasto jest przepiękne, położone na wzgórzu, dzięki czemu ma się wrażenie warstw i poziomów. Mnie najbardziej zachwyciły przepiękne, malownicze i kolorowe uliczki w tym mieście.

 

Zatrzymaliśmy się w wynajętym apartamencie przy R. Quintinha, który był w idealnie położonym miejscu, jeśli chodzi o zwiedzanie miasta. Blisko do Alfamy – dzielnicy artystycznej, blisko do tramwaju, którym można szybko dostać się do Santa Maria de Belem.

li15

 

li14

Naszym przewodnikiem po Lizbonie była moja koleżanka, która akurat mieszkała tam w tamtym czasie, a dzięki której poznaliśmy kilka ciekawych miejsc, znanych bardziej lokalnym mieszkańcom, a co za tym idzie, także mniej tłocznych.

Zacznijmy zwiedzanie Lizbony od nietypowego miejsca. Nie jest to żaden zabytek, ale targ – Fiera da Ladra, czyli Targ Złodziei. Jest to słynny targ staroci, który odbywa się co wtorek i sobotę. Gdybym mogła, wracałabym stamtąd obładowana niezliczoną ilością bibelotów, starych książek, pocztówek i ceramiki, ale ograniczała mnie pojemność bagażu.

li23

li29

li24

 

Na tym targu znajdziecie wszystko: stare pudełka po zapałkach, lalki, ubrania, bibeloty, książki, lampy i czego tylko dusza zapragnie. Jeśli będziecie w Lizbonie w weekend koniecznie poświęćcie chociaż godzinę rano w sobotę, aby się tam przejść.

li25

LRM_EXPORT_17411025319807_20190928_103746975

li26

li27

li28

 

Z targu przenosimy się na teren starego miasta Alfamy, gdzie aż pełno o wąskich i urokliwych uliczek. Po Festiwalu św. Antoniego gdzie nie gdzie pozostały jeszcze kolorowe girlandy i łańcuchy rozwieszone między ulicami.

li5

li4

li13

li10

 

To właśnie na terenie tej dzielnicy znajduje się słynna metalowa wieża widokowa. Dzięki mojej koleżance tylną uliczką wspinamy się schodami na wierzę i możemy podziwiać panoramę Lizbony z dolnego balkonu – widok jest równie piękny, ogólnodostępny, a ponadto nie ciśniemy się z tłumem turystów kilka metrów wyżej i nie musimy płacić wygórowanej ceny za bilet wstępu na wierzę.

li7

li8

 

Tuż obok wieży widokowej znajdują się ruiny klasztoru Karmelitów. Stanowią one swoisty pomnik po tragedii, jaka wydarzyła się w tym mieście w XVIII w. Na skutek trzęsienia ziemi w Lizbonie wybuchły pożary, które trawiły ogromną część miasta. Po trzęsieniu ziemi lokalna ludność szukała schronienia w klasztorze, który także zajął się ogniem, stając się śmiertelną pułapką dla wielu osób. Na skutek trzęsienia cofnęły się wody z dorzecza rzeki, odsłaniając dno – setki osób postanowiły wykorzystać to jako drogę ucieczki na drugi brzeg miasta. Niestety nie wiedzieli oni wówczas, że jest to znak jeszcze gorszej katastrofy, jaka miała za moment nastąpić, czyli tsunami, które ogromną falą zmiotło mieszkańców uciekających na drugą stronę. Była to ogromna tragedia i populacja Lizbony zmniejszyła się niemalże o połowę. Ruiny te w centrum miasta stanowią zatem pomnik pamięci na cześć wszystkich tych, którzy zginęli, a osmolone ściany klasztoru są cichymi świadkami tego, co się wówczas wydarzyło.

li9

 

Z tarasu widokowego widać też port oraz górujący nad miastem zamek. Co ciekawe, co druga zabytkowa kamienica stoi pusta. Podobno wynika to z rygorystycznych wymagań konserwatorów zabytków i ogromnych środków, jakie trzeba by zainwestować w odrestaurowanie tych budynków. a szkoda, bo wyglądają niesamowicie.

LRM_EXPORT_18090810802881_20190928_105001585

 

Z Alfamy przenosimy się do Belem. Tam znajdziecie kilka różnych interesujących muzeów i parków. Jest tam park Belem oraz Tropikalny ogród botaniczny, przed którym pięknie prezentuje się Pałac Narodowy.

li32

 

To właśnie w Belem zlokalizowana jest też podobno najstarsza i najlepsza pastelaria w Lizbonie – Pasteis de Belem – wyglądająca niepozornie z zewnątrz cukiernia skrywa w sobie ogromne ilości stolików, patio i piekarnię, w której w dalszym ciągu przygotowane są tradycyjne pastel de nata. Ciasteczka z kremem budyniowym, które idealnie smakują z odrobiną cynamonu i espresso.

li33

li34

 

W środku prawie zawsze są tłumy, więc czasami trzeba trochę poczekać na stolik. Czy warto? Warto na pewno zobaczyć samo miejsce, ale co do samych ciastek – były pyszne, ale tą samą jakość znajdziecie też w innych małych pastelariach.

 

Jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w Belem jest Klasztor Hieronimitów – jego budynek wygląda pięknie i imponująco. Będąc w Belem warto wybrać się do muzeum sztuki współczesnej. Poza samym budynkiem i znajdującym się na jego tarasie ogrodem warto zobaczyć też wystawy, jakie znajdują się w środku. Tuż obok znajduje się także Wieża Belem, która jest historyczną fortyfikacją, która służyła także jako oficjalna, ceremonialna brama wjazdowa do Lizbony.

li31

 

Z nabrzeża w Belemm można także podziwiać imponujący i charakterystyczny czerwony most 25 kwietnia. Zaraz obok mosty po drugiej stronie rzeki Tag widać podświetlony pomnik Jezusa.

li30

 

Wracając w stronę apartamentu zachodzimy jeszcze po zmroku do LxFactory – jest to przestrzeń artystyczna, pełna ciekawych restauracji i street food. Znajdziecie tam oryginalne rzeźby, rękodzieło, a także przepyszne jedzenie.

li19

li18

li20

 

Znajduje się tu także imponująca biblioteka, która mieści w środku także kawiarnię i mini galerię sztuki nowoczesnej.

li21 li22

Będąc w LxFactory polecamy przejść się na pizzę do Mesa. Ta truflowa to marzenie. Jeśli natomiast będziecie tam większą grupą każdy można znaleźć coś dla siebie – pizza, burgery, tacos, owoce morza, sushi itp.

li17

 

Skoro już jesteśmy przy temacie jedzenia, to postanowiliśmy poświęcić jeden wieczór i przejść się do słynnej restauracji Ramiro serwującej owoce morza. Dlaczego poświęcić? Opinie są podzielone – trzeba im przyznać, że krab i langusty, które zamówiliśmy były pyszne, ale czekanie 2 godziny w kolejce i dość wygórowane ceny powodują, że poważnie się zastanawialiśmy, czy faktycznie było to tego wszystkiego warte.

li3

li1

LRM_EXPORT_18616606776066_20190928_105847381

LRM_EXPORT_18713097410561_20190928_110023872

LRM_EXPORT_18574150096082_20190928_105804925

Poza krabem i langustą zamówiliśmy także branacles, czyli pąkle. Jest to gatunek skorupiaka, który wygląda strasznie, niczym obcy z innej planety, ale po urwaniu „pazura” i zdjęciu błonki w środku chowa się miękkie mięso podobne do kalmara. Ale nie dowiedzielibyśmy się tego, gdybyśmy nie sprawdzili. Czas w kolejce oczekującym umila wbudowany w ścianę automat na piwo. Tak – wrzucasz 2 eur i automat nalewa Ci zimne piwo do kubeczka. Co ciekawe podczas czekania często goście urządzają sobie mini imprezy.

li2

 

Przy okazji spacerów po mieście zwróćcie koniecznie uwagę na przepiękne azulejos, czyli charakterystyczne portugalskie płytki, pokrywające elewacje budynków.

li16

li12

Dodaj komentarz